Trzeźwo i uczciwie o tym, co nam się nie podoba w produktach Apple. Antyapple@gazeta.pl
Wpisy
Na wstępie uwaga: poniższy problem dotyczy pierwszej wersji Macbooków Air, z jednym portem USB.

To prawda, że napędy płyt są już nieco anachroniczne, i nie mamy nic przeciwko temu, że w modelu Macbook Air nie ma tego urządzenia. Jest dzięki temu cieńszy, lżejszy. Na własnym przykładzie przekonaliśmy się do tego rozwiązania - z zewnętrznego napędu SuperDrive korzystaliśmy może 5 razy w ciągu 3 lat.
Ale ostatnio pojawił z tym napędem kłopot. Otóż, jak wiecie, Apple tak skonstruował SuperDrive dla Aira, że działa on wyłącznie z tą serią laptopów. To można przeboleć - pozostałe laptopy Apple mają swoje napędy. Ale jest też drugie ograniczenie - napęd działa, ale tylko bezpośrednio podłączony do Aira. Nie działa przez żadne huby USB, również te z własnym zasilaniem.
I to, jak się okazało, może być problemem. Otóż zachciało się nam bawić programem ONYX (który, mówiąc w skrócie, służy do czyszczenia i konserwacji systemu). Po tej zabawie na dysku pojawiły się błędy, które niemożliwiły prawidłowe działanie komputera. Potrzebna była reanimacja. Podłączyliśmy SuperDrive, odpaliliśmy system z płyty (Snow Leopard), wszystko cacy, i chcieliśmy przywrócić system z dysku Time Machine. No i klops. Macbook Air ma jeden port USB. Także jedyną możliwością podłączenia naraz napędu SuperDrive oraz dysku TimeMachine jest hub USB. Ale wtedy nie działa SuperDrive, bo jest ta głupia blokada, komputer w ogóle nie widzi napędu. Absurd, prawda?
Jest wyjście z tej sytuacji, ale to droga naokoło. Trzeba zrobić sobie dysk bootujący z systemem na pendrivie (trzeba mieć pendrive min. 8GB), oraz dostęp do drugiego Maka (jak zrobić taki dysk, macie napisane tutaj). Wtedy podłączamy na aktywnym hubie owego pendriva oraz dysk Time Machine. I dopiero można naprawiać.
Miniony rok był ponoć udany dla Apple. Wyniki finansowe korzystne, sprzedaż rośnie, rynek tabletów właściwie zdominowany, iPhone 4 sprzedaje się świetnie mimo "afery antenowej". My też uważamy, że sporo fajnych rzeczy w świecie Apple wydarzyło się w tym roku. Ale nie o tym jest ten blog. Spróbujemy podsumować, co nam się nie podobało.
Styczeń 2010 - Apple prezentuje nam iPada, na którego świat czekał w sensie dosłownym. Liczba spekulacji, czym będzie tablet Apple, niejednego przyprawiła o zawrót głowy. W końcu dostaliśmy to mięso. Co nas rozczarowało? Okazało się, że to taki większy iPhone, z którego nie można dzwonić. Wielu liczyło, że iPad będzie obsługiwany przez OS X, ew. jakąś jego "mobliną" wersję. Ale nie - dostaliśmy zamknięty, optycznie powiększony system wzięty z iPhona. Nieco okrojony - nie ma paru aplikacji, choćby pogodynki czy kalkulatora. Można sobie je dokupić. Hardware też taki skromny raczej - nie ma kamery/aparatu, nie ma portu USB. Flash wciąż niedostępny. Wielu skarży się też na design - że toporny, że brak mu świeżości, applowskiego "smaku".
Kwiecień 2010 - prezentacja systemu 4.0 dla iPhona. Wreszcie multitasking! Ale od razu rozczarowanie - miliony użytkowników iPhona G3 mogą się pocałować w nos - ich telefony są ponoć za wolne dla tej rewolucyjnej funkcji. Podobnie jest z nową platformą dla graczy - Game Center. Aktualizacja systemu zapowiadania jest na lato, ale użytkownicy iPada mają poczekać sobie do jesieni.
Czerwiec 2010 - świat ogląda nowego iPhona 4. Okazuje się, że przecieki o wyglądzie nowego telefonu Appla okazały się prawdą. Dziwna, ponacinana aluminiowa ramka wokół telefonu i rezygnacja z zaokrąglonego tyłu, tak charakterystycznego dla linii iPhone/iPod, roczarowuje wielu przyzwyczajonych do applowskiego wzronictwa. IPhone 4 ma być w wersji czarnej i białej, ale szybko okazuje się, że białego nie ma i nieprędko będzie.
Lipiec 2010 - dowiadujemy się o słynnym "dotyku śmierci", czyli o tym, że iPhone 4 traci gwałtownie zasięg, gdy weźmiemy go do ręki. Apple zostaje zasypane skargami od użytkowników. Jednemu z nich Steve Jobs odpowiada osobiście - "nie trzymaj go tak". Pojawiają się liczne żarty, sugerujące, że iPhona 4 najlepiej nie trzymać w ręku, a jeśli już, to w rękawiczce. Apple tłumaczy, że problem występuje we wszystkich współczesnych smartfonach. Organizuje konferencje w tej sprawie i rozdaje za darmo bumbery - gumowe "zderzaki", które niwelują problem. Pozwala nawet na zwrot telefonów niezadowolonym klientom (potem okazuje się, że zwrócono mniej niż 2% telefonów). Mimo złej famy, która poszła w świat, iPhone 4 sprzedaje się znakomicie.
Lipiec 2010 - mogłoby się wydawać, że to nie problem zrobić białego iPhone 4. Po prostu inny kolor. Niestety - Apple ogłasza światu, że produkcja białego modelu okazała się dla nich zbyt trudna, niż pierwotnie się spodziewano, także raczej w tym roku go nie zobaczymy. I faktycznie - do dziś go nie ma, ma być wiosną 2011.
Lipiec 2010 - pojawia się nowy monitor Apple Led Cinema Display 27''. Wysoka rozdzielczość (2560 x 1440), wbudowana kamera, głośniki, hub USB. Graficy i projektanci przez chwilę się cieszą, ale radość szybko mija - ten model również nie będzie występował w wersji z matową matrycą.
Wrzesień 2010 - Apple prezentuje nowego iPoda Touch. Ma wszystko co trzeba - wyświetlacz Retina, dwie kamery, nagrywanie HD, jest też cieńszy i ma baterię na 40 godzin muzyki. Szybko jednak okazuje się, że zdjęcia robi w rozdzielczości zaledwie 960x720 piks. To tak, jakby miał matrycę 0,7Mpix. Dla porówniania: iPhone 4 ma 5Mpix, 3GS - 3Mpix, a 3G - 2 Mpix.
Wrzesień 2010 - kolejny nowy iPod, czyli totanie zmieniony Nano. Zmiany są kontrowersyjne - wielkością niewiele odbiega teraz od iPoda Shuffle. Zabrano mu kamerę. Zabrano klik-kółko. Jest za to mikroskopijny ekranik, który mieści 4 ikonki. Ci, co przyzwyczaili się do klikania bez wyjmowania iPoda z kieszeni, są, delikatnie mówiąc, rozczarowani. System operacyjny wygląda jak okrojony iOS, ale okazuje się, że to coś zupełnie innego. Można za to obracać ekranik dwoma palcami, bajer. Jeśli macie "męskie" dłonie, to spróbujcie na tym ekraniku zmieścić więcej niż jeden palec, powodzenia.
Wrzesień 2010 - do kompletu dostajemy nowego iPoda Shuffle. Nie ma się do czego przyczepić, ale śmieszne jest to, że Apple postanowił jednak przywrócić przyciski sterujące na obudowie. Z minimalizmem, jak widać, też można przesadzić.
Wrzesień 2010 - Steve postanowił wejść w "społeczności" i zafundował nam Ping - serwis społecznościowo-muzyczny oparty na iTunes. Świat zastanawia się, czy to dobry pomysł. Pewnie, że dobry, miliony użytkowników iTunes od ręki zakładają sobie konta w Pingu. A nam wydaje się, że wieje tam nudą. Może lepiej było dogadać się z Facebookiem w sprawie integracji obu serwisów?
Wrzesień 2010 - w ciągu miesiąca ma pojawić się nowa funkcjonalność na urządzeniach z iOSem. AirPrint, czyli bezprzewodowe drukowanie. Ponoć bez instalowania sterowników drukarek. Brzmi świetnie, prawda? Jednak okazuje się, że na razie będzie można drukować tylko na drukarkach HP, i to takich, które wspierają technologię ePrint. To, póki co, ok. 15 modeli ze stajni tego producenta. Sporo do życzenia pozostawiają możliwości ustawień drukowania, które właściwie ograniczają się do wyboru, które kartki z dokumentu chcemy drukować.
Październik 2010 - Apple zaprasza na konferencję "Back to the Mac", gdzie zaprezentowana będzie nowa wersja OS X-a, czyli 10.7 Lion. Tytuł imprezy rodzi nadzieje, że Apple przystopuje trochę z kolejnymi iPodami, iPhonami i innymi zabawkami "dla ludności", a skupi się na swoich korzeniach, czyli komputerach. Ale gdzie tam. Chodzi po prostu o to, że pewne fajowe funkcje znane z iOSa, pojawią się teraz na OS X. Np. przewijany ekran z ikonkami programów. Cieszymy się.
Październik 2010 - pojawia się nowa wersja pakietu iLife. Cóż w niej dostaliśmy? A może lepiej spytać, czego nie dostaliśmy, bo odświeżono tylko trzy z pięciu aplikacji. Widać Apple uznało, że iDVD i iWeb są już w pełni doskonałe. W nowym iPhoto uszczęśliwiono nas brakiem możliwości wysyłania zdjęć mailem inaczej niż za pomocą infantylnych papeterii. Na szczęście Apple opamiętał się, i w niedawnym updacie do wersji 9.1.1. przywrócił fukcję "zwykłego" załączania zdjęć do listu. W iMovie pojawiła się możlwość robienia własnych "trailerów" filmów. Niestety, zalatują tanim efekciarstwem.
Październik 2010 - odświeżeniu ulega najcieńszy laptop Apple, czyli Air. Teraz do wyboru mamy dwie wersje - 13 i 11 cali. Świat się dziwi, bo Steve jeszcze niedawno krytykował tzw. netbooki, a tu nagle model 11'', który jakoś tak nieśmiało je przypomina. Świat zatem kłóci się, czy to notebook, netbook a może jeszcze inny subnotebook. W dodatku w tak moblinym modelu aż prosi się o złącze do karty 3G, ale gdzie tam. Jest tylko jeden port USB. Poprzednia generacja miała podświetlaną klawiaturę, nowa już nie. Użytkownicy szybko donieśli o problemach z ekranem, który miał migotać i przywieszać się przy większych obciążeniach, np. podczas oglądania filmów flash. Problem ponoć rozwiązał update firmware'u.
Listopad 2010 - gdy w połowie miesiąca Apple zapowiedziało, że jutro będzie "kolejny zwyczajny dzień, którego nigdy nie zapomnisz", spodziewano się Bóg wie czego. Że może sklepy iTunes w kolejnych krajach (w Polsce?!?), że iTunes w "chmurze", itd. Co się okazało? Ano tyle, że w applowskim sklepie pojawiły się piosenki The Beatles. Biorąc pod uwagę, że Apple z wytwórnią muzyczną tegoż zespołu (Apple Records) spędził trochę czasu w sądach, i w końcu postawił na swoim, to chyba rzeczywiście ważny ten dzień. Dla Steve'a.
W 2011 roku czeka nas wiele atrakcji, choćby nowy iPad, czy wspomniany OS X Lion. Życzymy Wam zatem, żeby było jak najmniej powodów do narzekania.
Uczulenie na Apple to blog pokrewny - "subiektywne, krytyczne i złośliwe spojrzenie na produkty i filozofię Apple." Cieszymy się, że jest nas coraz więcej! :)

No to doczekaliśmy się konkretnej nowości. iPad być może zrewolucjonizuje rynek prasy i książki elektronicznej, albo przynajmniej wprowadzi solidny standard w tej branży. Ale czy nie czujecie lekkiego zawodu? I ten brak "One more thing"... coś jest nie tak.
Teraz na szybko o tym, co nam się nie podobało:
- brak kamery (ależ to byłby aparat fotograficzny!)
- brak multitaksingu (pewnie w końcu będzie)
- brak obsługi flasha (właściwie dla nie których to zaleta)
- brak portu USB (aparacik by się podłączyło bezpośrednio, a tak trzeba przejściówkę kupować - na szczęście już taka jest w ofercie, również czytnik kart SD, ale pewnie będą one kosztować 169 zeta w Polandii)
- zewnętrzna klawiatura determinuje używanie iPada wyłącznie w pionie (a przecież "widzimy" raczej w poziomie)
- za szeroka ta czarna ramka wokół, ogólnie iPad nie grzeszy urodą
A Wam jak się podoba nowa zabawka Apple?

Parę miesięcy milczenia na naszym blogu chyba dobrze świadczy o firmie Apple, prawda? ;-)
Ale po dzisiejszym keynote pozostał niedosyt. Formuła: wypuścmy iPoda Shuffle w szarym kolorze, a po paru miesiącach dodajmy 5 innych kolorów, jest już trochę nudna. Teraz dali kolory tęczowe, za pół roku dodadzą pastelowe i znowu będzie z tego wydarzenie. Druga sprawa - kamera w iPodzie Nano. Fajnie, ale tak jak iPhone 3G nie kręci filmów, tak iPod Nano nie robi zdjęć. Tylko filmy. A przecież wiadomo, że to tylko softwareowa blokada. I w ogóle dziwnie to wygląda: Nano z kamerą, a Touch - bez. W dodatku umiejscowienie kamery wymaga trzymania iPoda za ekranik podczas nagrywania - czy to będzie wygodne? Ok, mamy z kolei radio w Nano. Szkoda tylko, że nie zrobili tego w iPodzie Classic, w którym aż się prosi o jakąś nowość. Pewnie za pół roku będzie ;-).
Apple przyzwyczaił nas do szczękozwisu po każdym keynote. A teraz jakby chciał nas od tego odzwyczaić? Było po prostu nudnawo. Faktycznie, najmilszym akcentem tego keynote był powrót Steva Jobsa.
PS. Jakby tego było mało, według tego, co piszą na forach poświęconych Apple, nowy iTunes 9 wygląda paskudnie. My jeszcze nie wiemy, bo dopiero się zasysa ;-)

Trzy miesiące milczenia, bo nie było na co narzekać. Ale w końcu jest temat - nowy iPod Shuffle. Jak mało która nowość od Apple, wywołał od razu sporo emocji. Raz, że gada. I to może gadać po polsku. Nie wiemy, czy da się to gadanie wyłączyć, ale w tym cała nadzieja. Gdy ma się sporo utworów "Nieznanego Artysty" pt. "Ścieżka 1" to może się szybko gadanie owo znudzić. Dwa: dali słuchawki z pilotem, a to oznacza, że będziemy skazani na słuchawki od Apple. Ponoć ma być przejściówka do zwykłych słuchawek, ale już wyobrażamy sobie jej cenę. Następnym krokiem będzie pewnie wlutowanie oryginalnych słuchawek na stałe. Trzy: konsekwencją słuchawek z pilotem jest brak przycisków sterowania na samym iPodzie. Dziwnie to wygląda, i jakby trochę na siłę zrobione. Czy to jest po prostu część polityki firmy, żeby minimalizować liczbę przycisków na każdym sprzęcie? Najpierw była mysz z jednym przyciskiem, potem touchpad w ogóle bez przycisku, teraz ipod. Poobcinają nam te przyciski i w końcu naprawdę zrobią Macbooka Wheel.
A jeśli chodzi o wzornictwo, to zauważyliśmy, że z iPodów Shuffle można zrobić Wall-e'ego, który w końcu pochodzi z tej samej stajni:

"Koniec roku, początek wyroku" - mówi przysłowie ;) Naszym wyrokiem będzie subiektywne antypodsumowanie roku 2008. O tym, co było dobre w świecie Apple napisano już sporo i pewnie jeszcze sporo się napisze. A my, jak zwykle, o tym co się nie podobało.
iTunes Music Store w Polsce





I właśnie ceny nowych Maków w 2009 roku wydają się być największym problemem dla Apple. Najlepiej sprzedającymi się komputerami w tym roku będą zapewne laptopy. Nowe i drogie alubooki już nie zapewnią tak dobrej sprzedaży firmie jak poprzednie plastiki. Rozumiemy potrzebę utrzymywania swoich produktów w sferze high-end'owej, ale czy będzie to okazja do zwiększenia sprzedaży?
Przy okazji naszego anty-podsumowania przypominamy o deklaracji AntyApple. I życzymy Wam wszystkim tego, żeby w 2009 roku nie było powodów do rozczarowań. W żadnej dziedzinie.




