AntyApple

Trzeźwo i uczciwie o tym, co nam się nie podoba w produktach Apple. Antyapple@gazeta.pl

Wpisy

  • piątek, 14 listopada 2008
    • Dlaczego nie lubimy iPhona?

      Po naszym ostatnim artykule dostaliśmy od czytelników sporo różnych opinii o iPhonie. Głównie negatywnych. W komentarzach też nieźle się iPhonowi oberwało. A że nie pierwsze to oskarżenia, jakie czytamy, postanowiliśmy zastanowić się, dlaczego nie kochamy iPhona*. Oto garść obserwacji:

      1. Bo hasło "bić mistrza" jest zawsze na modne
      iPhone jest mistrzem w wielu dziedzinach. Potrafił się sprzedać w liczbie miliona egzemplarzy przez jeden tylko weekend. Spowodował, że firma Apple, mająca w ofercie tylko jeden model smartphona, zajmuje drugie miejsce wśród producentów tychże na świecie. Pod względem sprzedaży komórek Apple zajmuje już szóste miejce, a jego udział w rynku wciąż rośnie. Pierwsza i druga generacja iPhona sprzedała się w liczbie przekraczającej 10 milionów egzemplarzy. Od lipca do września 2008 r. ze sklepu iTunes pobrano ok. 100 milionów aplikacji na iPhona. I tak dalej, i tak dalej...



      Natura ludzka jest taka, że jak komuś dobrze idzie, to dobrze jest go pokrytykować. Gdy mistrz kraju w piłkę nożną gra z beniaminkiem z dołu tabeli, lubimy kibicować tym drugim. Będzie sensacja, będzie kompromitacja, będzie o czym mówić. Może dlatego iPhonowi tak bardzo dostaje się na wszelkich możliwych forach i grupach dyskusyjnych? Wystarczy poczytać komentarze na Gazecie.pl, Onecie czy choćby u nas, na AntyApple. Hasło "bić mistrza" zawsze będzie na czasie.

      2. Bo nas nie stać
      Bywa, że gdy nie mamy pieniędzy na dany produkt, zamiast przyznać się do tego (toż to nie grzech przecie), wymyślamy różnego rodzaju powody, dla których i tak byśmy go nie kupili. A bo można mieć w tej cenie pięć innych produktów, a to, że żal jak ukradną, albo się popsuje, a to, że nie jest wart tych pieniędzy, nie podoba się nam, nie lubimy tej firmy itd.


      A iPhone tani nie jest. Za najtańszą wersję bez simlocka musimy zapłacić 1800 zeta. Ale to nie wszystko, bo aby w pełni korzystać z możliwości i atrakcji telefonu, potrzebny będzie dostęp do internetu. Niestety, w iPhonie nie do końca możemy kontrolować, kiedy on łączy się z siecią, więc można naciąć się na tzw. koszty ukryte. Z kolei w abonamentach Ery i Orange, owszem, można mieć iPhona już od złotówki, ale za miesięczną opłatę, odpowiednio, 195 zł i 200 zł.

      3. Bo to kiepski telefon
      To chyba najczęściej przytaczany argument. Wyliczmy w skrócie, dlaczego iPhone jest kiepski: nie nagrywa filmów, nie obsługuje Flasha, nie toleruje MMS-ów (tak, wiemy, można zrobić parę sztuczek i wtedy obsługuje), nie raportuje doręczeń SMS-ów, nie ma opcji Copy/Paste, ma bezużyteczny bluetooth, w ogóle nie ma IR, nie da się samemu zmienić baterii, nie można wykorzystać go jako modemu (tak, wiemy, ponoć niedługo będzie można), ma problemy z obsługą wizytówek, niby ma GPS, ale nie można wgrywać plików z mapami, nie obsługuje wideorozmów, programy nie mogą działać w tle, a poza tym pęka i bateria kiepsko trzyma. Można by pewnie jeszcze długo wymieniać, jeśli komuś to nie wystarczy.


      Właściwie to ciężko tu coś powiedzieć w obronie iPhona, poza tym, że dziwnie to wygląda przy tym, co napisaliśmy w punkcie pierwszym. Oczywiście, można powiedzieć, że miliony ludzi się mylą, i zaślepieni marketingiem nie dostrzegamy tychże wad. Ale czy naprawdę tak jest?

      4. Bo to telefon dla gejów (sic!)
      Ten argument pojawia się często w komentarzach czytelników pod tekstami o iPhonie i o produktach Apple w ogóle. Doprawdy, ciężko stwierdzić, skąd tego typu komentarze się biorą. Być może ich geneza tkwi w przeszłości, kiedy Apple używał jako logotypu tęczowego jabłka, które z kolei niektórym kojarzyło się z tęczową flagą reprezentującą środowiska gejowskie. Owszem, są to te same kolory, ale ułożone w innej kolejności. W dodatku na iPhonach nigdy nie było tęczowych jabłek.


      Argument ten jednogłośnie (w naszej skromnej redakcji) klasyfikujemy jako durnowaty; skądinąd nie uznajemy, że określenie "dla gejów" może w jakikolwiek sposób mówić o wartości produktu. Co ma piernik do wiatraka?

      5. Bo się go boimy
      Jest podobno takie zjawisko, że jak czegoś nie znamy, to się tego boimy. I, co za tym idzie, nie lubimy. Apple, co by tu nie mówić, nie jest jakąś szczególnie znaną i rozpoznawalną marką w Polsce. Do niedawna firma ta była kojarzona co najwyżej z producentem drogich i profesjonalnych maszyn dla grafików. Na widok komputerów z jabłkiem w sklepach klienci robią wielkie oczy, i pytają się, czy na tym w ogóle coś da się uruchomić. Tak samo możemy reagować na iPhona - nowa marka, nieznany system operacyjny itd.


      Owszem, ostatnio sytuacja nieco się zmieniła, głównie dzięki popularności iPodów, ale nasze rodzime iSpoty jakichś tłumów nie podejmują (z tego co obserwujemy, a obserwujemy, wierzcie nam, wnikliwie). Pewnie to się kiedyś zmieni, ale na razie wiele osób woli wydać pieniądze na oswojoną już Nokię czy SonyEricssona.

      Jakie są jeszcze powody, dla których możemy czuć niecheć do iPhona? Piszcie do nas w tej sprawie. I przypominamy - na tym blogu nie mówimy o zaletach produktów firmy Apple, tylko odwrotnie. Pamiętajcie o naszej deklaracji.
      [AW] i [SO]

      * My, redaktorzy Antyapple, kochamy nasze iPhony.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (40) Pokaż komentarze do wpisu „Dlaczego nie lubimy iPhona?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      antyapple
      Czas publikacji:
      piątek, 14 listopada 2008 23:20